Grzech obżarstwa, czyli kilka słów o przejadniu się

W sytuacjach stresujących, czy po "ciężkim" dniu często sięgamy po ulubione produkty aby "wynagrodzić" sobie trud dnia, czy poprawić humor. To właśnie przypisywanie jedzeniu takich wszechstronnych funkcji, często powoduje, że pochłaniamy znacznie większe jego ilości, niż tak naprawdę potrzebujemy...Ta chwila przyjemności kosztuje nas jednak dość sporo: "kac moralny" + nadprogrmowe kilogramy, czy na pewno warto?

Dobrze jest systematycznie utrwalać w swojej głowie prosty fakt:

Jedzenie służy człowiekowi przede wszystkim do poboru energii, składników odżywczych, witamin i minerałów. 


 Jedzenie więc ma nam pomagać w codziennym funkcjonowaniu na "wysokich obrotach" czyli wspomagać regenerację komórek, pracę mózgu, procesy koncentracji i zapamiętywania, dostarczać przeciwutelniaczy, budować odporność organizmu itd. 

Z pierwszym aspektem - czyli dostarczeniam energii, a mówiąc prościej kalorii większość z nas nie ma problemu - wręcz przeciwnie, często dostarczamy jej sobie aż w nadmiarze. Co jednak z pozostałymi funkcjami jakie ma spełniać w naszym życiu pożywienie? O tym wielu z nas zdaje się na co dzień zapominać. Dobrym przykładem są np. słodkie bułki, czy zapiekanki? Czy dostarczymy sobie tymi

 produktami niezbędnych dla prawidłowej pracy mózgu witamin z grupy, zdrowych kwasów omega-3, czy też przeciwuletniaczy chroniących nas przed procesami starzenia i wspomagającymi odporność? NIestety nie... Organizm więc po zjedzeniu takiego posiłku i wyrzutu ogromnych ilości insuliny domaga się więcej i powstaje błędne koło. Jedząc nadmiarowo pod względem kalorii, tak naprawdę głodzimy nasz organizm nie dostarczając mu tego czego napradę potrzebuje. Pytanie więc czy to właśnie chcemy sobie zafundować po ciężkim dniu pracy?

 

Negatywne konsekwencje

Jak wiadomo otyłość i nadwaga przyczyniają się w ogromnym stopniu do wystąpienia różnego rodzaju chorób (m.in.: cukrzycy, miażdżycy, nadciśnienia, schorzeń kręgosłupa, niektórych nowotworów), jak również powodują ogólne pogorszenie stanu, zarówno zdrowotnego jak i psychicznego. Dodatkowo samoocena człowieka otyłego jest w większości przypadków znacznie zaniżona, w porównaniu do osób pozbawionych tego typu problemów. Przygnębienie, depresja prowadzą do pochłaniania jeszcze większych ilości jedzenia, przez co osoba mająca nadwagę staje się w końcu otyła.

Jak więc można zauważyć, napady obżarstwa są bardzo niebezpieczne, gdyż mogą doprowadzić - podobnie jak w przypadku używek, do ciągłego zwiększania ilości pochłanianego pożywienia. Rozciągnięty żołądek jak również coraz gorzej funkcjonujący ośrodek głodu i sytości sprawiają, że człowiek traci kontrolę nad tym co i ile je. W końcu człowiek taki wpada w niebezpieczny i jakże wciągający cykl tzw. "błędnego koła", w którym aby zaspokoić początkowy stan zadowolenia i sytości musi spożywać coraz więcej. Osoba, która raz w taki cykl wpadnie ma duże problemy by z niego "wyjść" i powrócić do normalnego stanu homeostazy. Wymaga to bowiem nie tylko siły woli i przełamania swych danych nawyków i przyzwyczajeń, ale również często jest utrudnione ze względu na kwestie fizjologiczne (rozciągnięty żołądek). Jak wynika z najnowszych badań przeprowadzanych w Europie i Stanach Zjednoczonych, gdzie problem ten wydaje się najpoważniejszy, coraz więcej młodych, pracujących i często zestresowanych ludzi, przełamuje stres obżarstwem, czego skutki widać na ulicach, w szczególności w Stanach Zjednoczonych.

Kiedy opcja "obżarstwa" wydaje się najbardziej kusząca? Czyli w których momentach należy w szczególności uważać, aby nie przytyć i nie wpaść w "niebezpieczny cykl"?

1. Po zakończeniu stosowania diety

Naukowcy, psychologowie oraz specjaliści od żywienia zwrócili uwagę na często występujący problem "nadrabiania" straconych kalorii po zakończeniu stosowania diet ukierunkowanych na redukcję masy ciała. Przyczyną takiego stanu rzeczy są często same diety, które nie utrwalają dobrych nawyków żywieniowych, a opierają się jedynie na krótkotrwałych mini głodówkach. 

Dobra rada

Jeżeli próbowałaś stosować różne diety, a efekt był zawsze taki, że w błyskawicznym czasie wracałaś do dawnej masy ciała - lub dodatkowo przybierałaś na wadze jeszcze bardziej, zmień podejście do jedzenia. Zamiast stosować kolejną "dietę" zmień małymi kroczkami swoje nawyki żywieniowe. Zacznij od czegoś prostego, np. zacznij pić więcej wody, pilnuj by jeść co 4 h tak by nie dopuszczać do wygłodzenia w ciągu dnia. Badź konsekwentna w relizacji swoich małych zmian, a z czasem zaczną one być dla Ciebie automatyczną, niewymuszoną częścią codziennej rutyny jak np. mycie zębów, czy codzienną kąpiel. Jeżeli będziesz mieć problem z motywacją, czy konsekwencją skorzystaj z pomocy, np.  dietetyka, czy też wypróbuj posiłki ze sprawdzonego cateringu. 

2. Kiedy nic nie jadłaś przez większość dnia i wygłodniała wracasz do domu lub idziesz do restauracji

Są takie dni, kiedy na jedzenie zwyczajnie nie masz czasu. Kiedy jednak wracasz do domu po całym zabieganym dniu chcesz to sobie wynagrodzić w trójnasób. W rezultacie pomimo, że nie jadłaś drugiego śniadania, ani obiadu fundujesz sobie taką kolację, która pod względem kalorii zastępuje z powodzeniem standardowe 3 posiłki. Nie popełniaj tego błędu! Po pierwsze poprzez takie zachowanie sama sobie szkodzisz. Nagły wyrzut glukozy do krwi i "przeciążenie" dotychczas skurczonego żołądka sprawią, że na pewno nie będziesz czuła się dobrze, a uczucie zmęczenia po ciężkim dniu ulegnie spotęgowaniu.

Najlepiej jest nie dopuszczać do tego typu sytuacji wygłodzenia. Pomimo obowiązków poświęć pół godziny na porządny lunch, poczujesz się lepiej, a Twoja praca przez resztę godzin będzie bardziej efektywna. Głodzenie w ciągu dnia sprawi, że będziesz pracować/funkcjonować gorzej i mniej efektywnie w ciągu dnia i często również w dniu następnym. Prosta kalkulacja podpowiada, że to zwyczajnie się nie opłaca dlatego priorytetem powinno być dla Ciebie znalezienie kilku chwil w ciągu dnia (w tym również w pracy) na zdrowy i smaczny posiłek. 

3. W momencie stresu i napięcia psychicznego

Czy kiedy czujesz się spięta lub zdenerwowana sięgasz po to co masz pod ręka i nie możesz się oderwać od jedzenia? A może wybierasz się na wielkie zakupy i kupujesz sobie tyle jedzenia, aby "wynagrodzić" sobie ciężki dzień? Pomimo, że jedzenie nie wpływa w żaden sposób na poprawę Twojej sytuacji życiowej, czy nie zaspokoi Twoich potrzeb psychicznych, jest to bardzo powszechna metada rozładowywania napięć. Niestety tak jak pisałam wcześniej, skutki stosowania takich metod, czyli "moralniak" plus "oponka" nie pomagają nam ani trochę w dobrym samopoczuciu ze sobą. Co więc w zamian?

Alternatyw dla rozładowywania napięć jest bardzo dużo. Jedną z najkorzystniejszych dla naszego zdrowia psychicznego i fizycznego jest ruch. Pod wpływem wysiłku dochodzi do wzrostu poziomu endorfin (hormonów szczęście), a jednocześnie sport zbawiennie działa na ogólną sprawność, pracę mózgu i figurę. Jeżeli jednak czujesz, że nie masz siły na aktywności ruchowe pozostaje jeszcze wiele innych sposobów od słuchania muzyki, rysokowania, kąpieli, czytania książki, gotowania itd. Sporządź swoją własną listę opcji "odstresowujących" i powieś w widocznym miejscu. Jeżeli jesteś wzrokowcem słowa możesz zastąpić obrazkami, lepiej przemówią do Twojej podświadomości. Staraj się co dziennnie zaglądać do Twojej listy.

4. Kiedy się nudzisz...

Jest dzień wolny, pogoda za oknem nie rozpieszcza więc dzień wolny masz ochotę spędzić pod kocem na czytaniu ulubionej książki lub oglądając dawno zaplanowane filmy. Nic w tym oczywiście złego, jednak często odpoczynkowi tego typu towarzyszy również tabliczka czekolady i paczka chipsów. Brak ruchu + wysokokaloryczne przekąski dają niestety prosty rezultat w postaci zbędnego tłuszczyku. Jeżeli więc masz ochotę podjadać zamień chipsy, paluszki itd. na przekąski o niższej kaloryczności jak sałatka owocowa, chipsy warzywne, czy bakalie. Zrezygnuj z gotowych przekąsek i utrwalaj zasadę że przekąski będziesz sobie przygotowywać sama. 

5. Kiedy chcesz zaszaleć i wynagrodzić sobie trudy tygodnia

Jeżeli stwierdzisz, że pomimo wielu starań i restrykcji nie możesz sobie odmówić czasem np. dużej porcji spaghetti, czy pójść z koleżanką na dużą pizze jest na to rozwiązanie! Decydując się na chwilę obżarstwa zawsze miej na uwadzę, że pochłonięty nadmiar energii nie zamieni się w tkankę tłuszczową (bo tego przecież nie chcesz) jeżeli tą energię spalisz. Dlatego decydując się na tego typu uczty, w ten sam lub na następny dzień zaplanuj coś co zrównoważy  nadmiar kaloryczny, np. 40 minutowy jogging, wyjście na basen, rower lubZnalezione obrazy dla zapytania waga inną aktywność fizyczną. Ten obowiązkowy warunek sprawi, że będziesz z większą rozwagą decydować się na chwile obżarstwa. Jeżeli nie jesteś fanką ćwiczeń fizycznych postaraj się skomponować pyszny posiłek z produktów niskokalorycznych np. chudego mięsa i warzyw. Będzie on mniej kaloryczny dzięki czemu nie będziesz musiała "równoważyć" nadmiaru kalorii w postaci wysiłku fizycznego.

Do góry